Prognoza pogody na 20 maja 1960 roku przewidywała ochłodzenie i deszcze. Na południu miało być nadal ciepło, co akurat nie cieszyło rolników martwiących się, czy wysuszona ziemia da plony. Wielu oczekiwało, że wreszcie jednak spadnie deszcz, tym bardziej, że tego popołudnia robiło się coraz parniej. To co nadeszło wszyscy nazwali piekłem.
Huragan przewalił się przez Rzeszowszczyznę i południową Lubelszczyznę gwałtownie. W ciągu minut to co napotkał na swej drodze niszczył. Nagle, słoneczne popołudnie przesłoniły ciemności i potwrny wiatr z ogromną siłą pędzący 35 metrów na sekundę. Zebrane później szacunki strat są porażające. W Niechobrzu huragan nie oszczędził prawie żadnego z gospdarzy. Wystarczyło pięć minut szalejącego wiatru, by kompletnie zniszczonych zstało 14 budynków mieszkalnych, a 146 poważnie uszkodzonych. Wichura niszczyła stajnie, stodoły i obory. Zerwany został dach na części remizy strażackiej. Huragan zrywał na całym obecnym Podkarpaciu linie energetyczne i telefoniczne, zniszczył setki hektarów lasów.
Całość na stronie portalu Podkarpacka Historia