Data wydruku: 2026-04-01 21:54:47

Urząd Miasta Rzeszowa

e-mail: umrz@erzeszow.pl www: erzeszow.pl

Z dawnego Rzeszowa - "Podkarpacka historia"

Jak Centralny Okręg Przemysłowy zmienił Rzeszów

Pracownicy PZL WS-2 w sierpniu 1939 r.
Pracownicy PZL WS-2 w sierpniu 1939 r.
Biurowiec rzeszowskich zakładów w 1939 r.
Biurowiec rzeszowskich zakładów w 1939 r.
Zakładowe bloki mieszkalne PZL
Zakładowe bloki mieszkalne PZL

5 lutego 1937 roku Sejm II Rzeczypospolitej przyjął przedstawione przez wicepremiera Eugeniusza Kwiatkowskiego plany budowy Centralnego Okręgu Przemysłowego. COP - mimo, że miał szansę rozwijać się tylko nieco ponad dwa lata, trwale zmienił oblicze wielu miast, w tym również Rzeszowa.

Plany Centralnego Okręgu Przemysłowego zakładały umiejscowienie na terenie ówczesnej Małopolski środkowej (w dużej mierze na dzisiejszym Podkarpaciu) przemysłu nastawionego na unowocześnienie armii. W ślad za tym szły inwestycje w infrastrukturę. W Rzeszowie w ramach COP powstały m.in. Polskie Zakłady Lotnicze - Wytwórnia Silników nr 2 (późniejsze WSK Rzeszów, dzisiaj Pratt&Whitney Rzeszów) oraz filia poznańskich Zakładów Cegielskiego (późniejszy Zelmer).

Wytwórnia Silników nr 2

Decyzję o lokalizacji w Rzeszowie wytwórni silników podjęto końcem 1936 roku, a więc jeszcze przed zatwierdzeniem planów COP. W praktyce miało to oznaczać skok cywilizacyjny miasta, liczącego wówczas około 30 tysięcy mieszkańców, pozbawionego większego przemysłu, gdzie największymi do tej pory zakładami były gazownia i elektrownia. Kierownictwo budowy objął prof. Władysław Danilecki z Politechniki Lwowskiej, znęcony niebagatelną wówczas pensją 1000 złotych i przydziałem służbowego mieszkania. Pracami projektowymi zajęło się biuro kierowane przez inż. Piotra Czyżewskiego.

Na zbudowanie rzeszowskiej fabryki przewidziano kwotę 30 milionów złotych. Pierwsze prace ziemne na 21- hektarowym terenie nad Wisłokiem, położonym na dalekich peryferiach ówczesnego Rzeszowa, rozpoczęto w lipcu 1937. Jak wspominał później prof. Danilewski projekty architektoniczne powstawały bez zbędnych szczegółów, bez rozbudowanych, biurokratycznych norm. Wychodzono z założenia, że od tego są wykwalifikowani inżynierowie, rzemieślnicy i budowlańcy, żeby wiedzieli jak dobrze wykonać swoje zadanie.

Marszałek i premier na budowie

Prace prowadzone były przy użyciu najprostszych narzędzi: szpadli, kilofów i łopat. Ale tempo było imponujące. Transport przez polne drogi odbywał się zaprzęgiem konnym od rampy kolejowej na miejscowym dworcu, dopiero później doprowadzono tu bocznicę kolejową. Stawianie hali głównej (dzisiaj wydziału W-53) rozpoczęto już w styczniu 1938 roku, później powstawały narzędziownia, magazyny, hala montażowa. O skali przedsięwzięcia i znaczeniu dla Rzeszowa może świadczyć fakt, że do tych prac zaangażowano 2 tysiące miejscowych robotników, w większości niewykwalifikowanych. Większość budynków w ciągu zaledwie pół roku została doprowadzona do stanu surowego.

Budowa rzeszowskiej fabryki była priorytetowa, stąd też odwiedzali ją najwyżsi notable, z marszałkiem Edwardem Rydzem-Śmigłym, premierem Felicjanem Sławoj-Składkowskim i Eugeniuszem Kwiatkowskim na czele. Już w drugiej połowie 1938 roku stopniowo uruchomiano produkcję, montowano specjalistyczne maszyny.

Wraz z budową zakładu zadbano o infrastrukturę. Przy ul. Dąbrowskiego powstawały nowoczesne, jak na ówczesne warunki (a i do dzisiaj świetnie spełniające swą rolę) bloki mieszkalne dla pracowników, powstały też domki dla kadry inżynierskiej i kierowniczej. W bliskim sąsiedztwie budowy powstał popularny bar-stołówka (protoplasta późniejszej „Wueski"?). W sierpniu 1939 roku rozpoczęto w Rzeszowie produkcję pierwszych silników lotniczych Junior i Major 4, w planach (przerwanych przez wybuch wojny) było ruszenie z silnikami Bristol Pegasus XX, a prawdopodobnie i Pegasus XIX, które miały stanowić napęd samolotów PZL- 37 Łoś i PZL-46 Sum. Rzeszowska fabryka miała w silniki zaopatrywać przede wszystkim zakład lotniczy w Mielcu, co zrealizowane zostało dopiero po II wojnie światowej.

Przerwany rozwój

W początkowym okresie PZL WS-2 w Rzeszowie zatrudniała 720 osób, wkrótce ich liczba wzrosła do 1000. 40 procent załogi stanowili pracownicy administracyjni i biurowi oraz kadra inżynierska, najczęściej ściągana nad Wisłok z innych zakątków Polski, m.in. Warszawy, Poznania Bydgoszczy i Krakowa. Na miejscu prowadzono też szkolenia dla miejscowych, którzy w przyszłości mieli stanowić rdzeń tzw. wykwalifikowanej siły fachowej.

Rozwój fabryki przerwał wybuch II wojny światowej. 3 września zakład przetrwał bombardowanie, które na szczęście nie wywołało większych szkód. Prawdopodobnie zresztą Niemcy chcieli przejąć PZL WS-2 w stanie nienaruszonym, być może skutecznie lotnictwo wroga było też odstraszane przez stosunkowo silną zakładową obronę przeciwlotniczą (cztery działka i dwa karabiny maszynowe).

Po zajęciu - 9 września 1939 - Rzeszowa przez Niemców, fabryka pracowała na potrzeby wojenne III Rzeszy. Remontowano tu silniki oraz produkowano części. Wojenna, często tragiczna historia zakładu w czasie okupacji, jak również jego dzieje powojenne to jednak temat na oddzielną opowieść.

(w)

Tekst powstał w oparciu o książkę „Rzeszowska moc. Światowy producent silników lotniczych WSK Rzeszów" (Wydawnictwo Magnum-X, Warszawa 2012). Większy artykuł o fabryce ukaże się w numerze 3-4 (27-28) dwumiesięcznika „Podkarpacka Historia", który pojawi się w sprzedaży początkiem marca.

Z dawnego Rzeszowa - Podkarpacka Historia - wydanie specjalne
nr 1/5/luty 2017 r.