Z Sandomierskiej Puszczy, Folklor słowny osobliwy, Po Rzeszowskim Pogórzu błądząc, Muzy kanty, Chłopi bronili się sami, U źródeł, Przeciw urokom i wreszcie Tamten Rzeszów. To tylko wybrane tytuły publikacji książkowych autorstwa wybitnego regionalisty Franciszka Kotuli. W 2020 roku minęła 120 rocznica jego urodzin.
Franciszek Kotula przyszedł na świat w rodzinie cieśli 26 marca 1900 r. w Głogowie Małopolskim. Już od najwcześniejszych lat był zainteresowany znakami przeszłości. Szybko przerodziły się one w pasję, której pierwszym objawem było kolekcjonerstwo. Interesowało go to, co widział tuż obok, na podwórku własnego domu, za gościńcem w sąsiednich gospodarstwach rolnych, w pobliskich przysiółkach i najbliższej okolicy jego Głogowa Małopolskiego.
Pasjonowała go kultura materialna lokalna i jej zdecydował się oddać w zupełności pogłębiając ją często lekturą książek i czasopism. W 1920 r. ukończył Seminarium Nauczycielskie w Rzeszowie, a w 1929 r. Wyższy Kurs Nauczycielski w Toruniu. Edukacją zajął się na całego, a przy tym popularyzacją wśród młodzieży lokalnej historii, archeologii, etnografii i folkloru, pokazując go w zupełnie innym obliczu niż był przez młódź postrzegany. W 1935 r. Towarzystwo Regionalne Ziemi Rzeszowskiej zleciło mu utworzenie Muzeum Regionalnego Ziemi Rzeszowskiej wiedząc, że jego przyszły twórca już coś takiego posiadał, a utworzona przezeń kolekcja grała rolę pomocy dydaktycznej w pracy w szkole. Już wówczas Kotula stał się fachowcem w dziedzinie lokalnej etnografii, historii i archeologii, a nie były to jedyne dziedziny, które go fascynowały.
Jeden z najwybitniejszych polskich mediewistów prof. Gerard Labuda został autorem przedmowy do jednej z najważniejszych publikacji Kotuli pt. Po Rzeszowskim Pogórzu błądząc. To na jej łamach przyznał, że dzięki bardzo długiej korespondencji listownej, był niejako świadkiem powstawania tej książki. W przedmowie pisał o Kotuli:
- Franciszek Kotula jest przede wszystkim historykiem kultury ludowej; dosadniej i precyzyjniej mówiąc, terenowym historykiem kultury ludowym. To znaczy, iż nie gardząc wiadomościami zaczerpniętymi z dziedziny archeologii, onomastyki, historii «papierowej» (opartej na źródłach pisanych), sięga do historii „żywej”, której nosicielem jest współczesny człowiek, a także wytwory wszelkiego rodzaju pozostawione przez niego w tzw. terenie.
Nie sposób nie zauważyć, iż Franciszek Kotula był spadkobiercą pozytywistycznego porządku rzeczy, fachowcem podchodzącym do obiektu swych badań z iście interdyscyplinarną metodą, zdającym sobie przy tym doskonale sprawę, iż często jest pierwszym, który zwraca w taki sposób uwagę na dane zjawisko. Wszak tak badał folklor Oskar Kolberg, tak też podchodzili do badań Zygmunt Gloger oraz Feliks Jan Szczęsny-Morawski, a także wszyscy ci, którzy wówczas kreowali krajową i lokalną naukę w dziedzinie folkloru, etnografii, archeologii, historii, kulturoznawstwa i innych pokrewnych dziedzin. Kotula w sposób naturalny wykształcił u siebie dokładnie tę samą metodę co wymienieni wyżej.
Przez tak wielką mnogość zainteresowań i wykorzystywania metod badawczych, trudno Kotulę było wpisać w jakieś ścisłe ramy konkretnej dziedziny. Ponadto jeszcze dziś niestety bagatelizuje się wykształcenie Kotuli, a nawet wytyka jego braki. Niepotrzebnie, ponieważ patrząc na ten problem z drugiej strony, ten sam Franciszek Kotula dał asumpt do przyszłych, szeroko zakrojonych badań regionu, nie tylko pod względem etnograficznym, ludoznawczym, folklorystycznym, w szerokim spektrum tych pojęć znaczeniu, ale też pod kątem historycznym, archeologicznym, socjologii wsi i miasteczek, kultury materialnej regionu, języka i in.
To właśnie Kotula powołał do życia, o czym już było wcześniej wspomniane, Muzeum, dziś Muzeum Etnograficzne jego imienia, które kontynuuje jego dzieło. Benedyktyńska i tytaniczna w swym ogromie praca Franciszka Kotuli, realizowana przez prawie 70 lat, dała wielkie pole manewru etnografom młodszego pokolenia. Co ciekawe, dokonania Kotuli przyćmiewały swym ogromem nagromadzonego materiału, a co za tym idzie, doskonałej jego interpretacji, mającej genezę w świetnie rozpoznanym terenie. Przez długi czas, Kotula dosłownie zmonopolizował zagadnienie wiedzy o ludowości regionu między Wisłoką a Wisłokiem. Stał się niekwestionowanym znawcą etnografii terenu dzisiejszego Podkarpacia, a przynajmniej regionu zamieszkałego przez Pogórzan, Rzeszowiaków i Lasowiaków. Nie będzie cienia przesady, jeśli określi się go mianem „podkarpackiego Kolberga".
Odkrywanie terenu, wędrówka do miejsc i ludzi, poszukiwanie przestrzeni, rozpoznanie sfery przyszłych badań i wynikających z nich odkryć, interpretacji i hipotez dla Franciszka Kotuli była to zdaje się najcenniejsza rzecz pod słońcem. Wprost - podstawa. Nie był typem badacza - gabinetowca, choć przyznać trzeba, że i ta go dopadała, choćby po to, by stworzyć 25 zwartych druków, czyli książek, 545 artykułów, rozpraw, recenzji, polemik i reportaży, które publikowane były w pismach naukowych i popularyzatorskich. Mimo tego wszystkiego, to wędrówka, była podstawą pracy Kotuli.
Do absolutnych legend przechodziły formy tych eskapad pod regionie w siermiężnych latach, gdzie niewygody peregrynacji zdawały się być standardem. Kotula wsiadał do wypożyczonego samochodu, a kiedy ten zawodził, normalnością były wędrówki piesze po drogach i bezdrożach między Wisłoką i Wisłokiem. Zawsze ze sprzętem do nagrywania, ciężkim i topornym, notatnik i... landrynkami w kieszeni. Zawsze z głową pełną pomysłów, nadziei i pewności, że dotrze do tego jedynego miejsca, spotka tę jedyną osobę i wydobędzie maksimum informacji. Z zachowanej do naszych czasów fotografii Franciszka Kotuli z jednych z takich wędrówek widzimy człowieka w swoim żywiole, a więc wśród ludzi, zaciągającego gwarą, by wydać się jeszcze bardziej naturalnym. Ze zdjęć bije człowiek ogarnięty nieprawdopodobną pasją i potrzebą zbierania wiedzy. Kotula pisał:
- (...) reportaż zdaje się bardzo ściśle zakreślać ramy pracy wędrowca. Ta powinna być tylko zbieraniem dokumentacji (cośmy sobie zresztą przyrzekli); dokumentacji rzeczy i zdarzeń, którą pozostawiły po sobie odlegle wieki w postaci legend i podań. Dokumentacji możliwie najbardziej szczegółowej, będącej solidnym materiałem do budowy monumentalnych gmachów różnorodnych hipotez i syntez. Taka powinna być praca badacza - wędrowca.
Bohater niniejszego tekstu był znakomitym obserwatorem realiów życia miast. Rzeszowianie świetnie znają go z książki Tamten Rzeszów, w której barwnym, gawędziarskim językiem, okraszonym niekiedy miejskim slangiem, zasypał czytelnika ciekawostkami z dziejów miasta. Analogiczna sytuacja miała miejsce, kiedy premierę miała książka Miasteczko, która zarezerwowana była dla mieszkańców Głogowa Małopolskiego i okolic.
Paradoksalnie, to właśnie sława Tamtego Rzeszowa zrobiła z Kotuli historyka tego miasta. Nikt nie przyjmował do siebie wiedzy, że był on historykiem mikroregionów, a ponadto zjawisk przez naukę zdaje się, że bagatelizowanych, lub co najwyżej akceptowanych, lecz wrzucanych do jednego worka. Któż jednak będąc po lekturze książki o Rzeszowie Franciszka Kotuli, idąc ponownie tymi samymi ścieżkami, nie wracał do tekstu? Niech przyzna się ten, że będąc w miejscach opisanych przez autora, nie patrzył przez jego właśnie pryzmat? Być może inne wrażenia mieli ci, którzy pamiętali tamten Rzeszów, ten spisany przez Kotulę. Z pewnością identyfikowali się z nim, a język autora książki jeszcze bardziej zespalał ich ze swym rodzinnym miastem. Jest jeszcze jeden fenomen Franciszka Kotuli, o którym należy tutaj wspomnieć. Mianowicie wielka intuicja do obserwacji zjawisk, które w późniejszym czasie opisywane będą jako historyczne. Tak z pewnością było wtedy, kiedy Rzeszów był okupowany przez Niemców, a w granicach jego więziona była w getcie ludność żydowska. To m.in. Kotuli zawdzięczamy wiedzę i pamięć po ludziach, którzy zamieszkiwali go od bez mała 300 lat i stali się jego częścią oraz kolorytem, wpływając z czasem na brzmienie przezwisk jakie nadawano miastu.
Franciszek Kotula zmarł 22 kwietnia 1983 r. w Rzeszowie, ale jego ostatnią wolą było spocząć w Głogowie Małopolskim.
Jakub Pawłowski
Podkarpacka Historia, Nr 3 - 6 (63 - 66)marzec - czerwiec 2020 r.