2016 r.

Granie w Rzeszowie to dla mnie święto

Rozmowa z Gabą Janusz, pochodzącą z Rzeszowa młodą, acz utytułowaną już wokalistką, której koncert otworzy 5. edycję Rzeszów Jazz Festiwal. Artystka będzie promowała swój debiutancki album „Chwile, które znasz".

Niewiele osób pewnie wie, że pochodzisz z Rzeszowa. Jakie były okoliczności Twojego wyjazdu do Trójmiasta? Skąd decyzja, żeby tam zostać?

W maju 2009 roku zdałam maturę i bezpośrednio po niej zaczęłam szukać uczelni, gdzie będę mogła spełniać swoje marzenia. Śpiewałam od zawsze, natomiast decyzję o podjęciu studiów na kierunku jazz i muzyka estradowa podjęłam właśnie w klasie maturalnej. Moi rówieśnicy (a uczyłam się w szkole muzycznej przy ul. Szopena), którzy podobnie jak ja chcieli iść w stronę muzyki rozrywkowej, typowali Katowice, legendę pośród polskich uczelni jazzowych. W 2009 roku nie podjęto jednak rekrutacji na specjalność wokalistyka i tu pojawił się problem. Wówczas moja niezastąpiona nauczycielka emisji głosu, Magda Skubisz, zaproponowała Gdańsk. Zdałam egzaminy z drugim wynikiem, co było dla mnie olbrzymim sukcesem (ponad 80 osób zdających). Klamka zapadła. Wiedziałam, że od października zaczynam życie na drugim końcu Polski. Rozstanie z rodziną i przyjaciółmi nie należało do najprostszych. Teraz wiem, że był to bardzo dobry krok w kierunku mojego rozwoju i jako młody adept muzyki zaczęłam rozwijać skrzydła u boku najlepszych pedagogów Akademii Muzycznej w Gdańsku. Podczas pięciu lat nauki poznałam wielu muzyków i przyjaciół. Ciężko byłoby mi te kontakty porzucić, ponieważ mieliśmy rozpoczęte muzyczne projekty. Nade wszystko tuż po obronie pracy magisterskiej zaproponowano mi objęcie stanowiska pedagoga na uczelni. To ogromne wyróżnienie ostatecznie zadecydowało o moim pozostaniu w Trójmieście.

Czy granie w rodzinnych stronach wiąże się z jakimiś dodatkowymi emocjami? Czy na Twój koncert w ramach Rzeszów Jazz Festiwal wybiera się rodzina, znajomi?

Zdecydowanie tak. Uśmiecham się na samą myśl o tym wydarzeniu. Dobrze będzie spotkać się ze znajomymi, z którymi dzieliło się jedną ławkę w szkole. Spędziliśmy razem 12 lat i jesteśmy na tyle zżyci, że interesujemy się naszymi muzycznymi drogami. Licznie dopisze także rodzina, jestem pewna. Są dumni, promują festiwal, a we mnie rodzi się motywacja, aby dać z siebie wszystko. Z natury jestem sentymentalna, więc muzyczny powrót do rodzinnego miasta to dla mnie poniekąd święto.

Śpiewu uczyła Cię wybitna polska wokalistka jazzowa Krystyna Stańko. Co dało Ci obcowanie z nią?

Krystyna Stańko to bardzo ciepła i jednocześnie wymagająca osoba. Trzyma dyscyplinę w sprawach pracy nad utworami, a szczególnie, jeśli dotyczą one własnej twórczości. Motywuje, inspiruje i zachęca do tworzenia. Nie odtwarzania bądź kopiowania, lecz do pisania własnych kompozycji i tekstów. To właśnie dzięki niej zaczęłam myśleć nad swoim autorskim materiałem „Chwile, które znasz". Uwierzyłam, że potrafię i przy współpracy z muzykami efekt był bardzo zadowalający. Dzięki wsparciu Krysi mogliśmy wystąpić na takich festiwalach, jak Jazz Jantar i Ladies Jazz Festiwal. Danie takiej szansy jest niesamowicie ważne dla młodych muzyków, gdyż wszyscy wiemy, że dziś bez znanego nazwiska ciężko gdziekolwiek wystąpić. I nie mam na myśli talent show (śmiech).

W 2013 roku otrzymałaś Nagrodę Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Co daje taka forma docenienia? Jak ważna jest dla twórcy?

Nagroda Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego to zdecydowanie największe wyróżnienie, jakie mnie spotkało. Składa się na nie ciężka praca, wyjazdy na konkursy, zdobywanie nagród, a także bardzo wysoka średnia i poparcie ze strony władz uczelni. Dzięki nagrodzie mogłam sfinansować nagranie płyty, co na tamtą chwilę było spełnieniem moich marzeń.

Jesteś świeżo po wydaniu swojego albumu „Chwile, które znasz". Dlaczego warto po niego sięgnąć?

Tak jak wspominałam, jestem osobą sentymentalną i album bez wątpienia do takich należy. Wszyscy zasługujemy na chwilę refleksji, zatopienie się w samym sobie, w naszych problemach i radościach. Właśnie takie są „Chwile, które znasz" Brzmienie bazuje na tradycyjnym akustycznym instrumentarium, nawiązuje do tradycji polskiej piosenki. Elementy jazzujące, tj.: niesymetryczne metrum, nieoczywiste formy czy szerokie improwizacje, stanowią swoiste ożywienie kompozycji.

Komponujesz i piszesz teksty. Kiedy dojrzała w Tobie myśl, aby tworzyć repertuar w pełni autorski?

Dokładnie na pierwszym roku studiów magisterskich, dzięki motywacji Krystyny Stańko. Wtedy zauważyłam, że autorski repertuar jest najbardziej wartościowy, ponieważ buduje tożsamość sceniczną, która określa artystę. W pewnym momencie orientujesz się co chcesz przekazać poprzez swoją twórczość i to jest sedno sztuki.

Jakie było Twoje, jak dotychczas, najpiękniejsze muzyczne spotkanie na scenie?

Miałam ogromne szczęście występować u boku najlepszych pedagogów trójmiejskiej sceny jazzowej, takich jak Krystyna Stańko, Cezary Paciorek, Jerzy Małek, Maciej Sikała czy Piotr Lemańczyk. Poza wiedzą, jaką przekazywali mi podczas zajęć, przekładało się to na praktykę koncertową. Dobrze wspominam także konkurs podczas Europejskich Integracji Muzycznych w Żyrardowie, gdzie miałam okazję pomuzykować z Włodkiem Pawlikiem.

Rozmawiał BARTŁOMIEJ SKUBISZ

Day&Night, listopad 2016

Gaba
Gaba