
Z dawnego Rzeszowa - "Podkarpacka historia"
Pod koniec XIX wieku ówczesne władze Rzeszowa zaczęły zastanawiać się nad budową jednej z pierwszych w ówczesnej Galicji elektrowni. Nabierano przekonania, że oświetlenie elektryczne jest lepsze i tańsze od dotychczas stosowanego gazowego, nie wspominając o naftowym. Na sfinalizowanie tych planów trzeba było jednak poczekać jeszcze kilkanaście lat.
Prąd elektryczny był wówczas wynalazkiem bardzo młodym. Raptem dopiero we wrześniu 1882 roku w Nowym Jorku uruchomiono pierwszą na świecie publiczną elektrownię. Elektryka zaczęła powoli podbijać i stary kontynent. W 1893 roku oddano do użytku pierwszą galicyjską elektrownię w Bielsku, w 1894 uruchomiono ją we Lwowie, zaś dwa lata później w Przemyślu. Rzeszów miał szansę być czwartym a nawet trzecim miastem zaboru austriackiego z oświetleniem elektrycznym. Niestety na elektryfikację trzeba było poczekać.
Pierwsze przymiarki
Pierwsza przymiarka, o której wiemy, miała miejsce na sesji rady miejskiej w czerwcu 1895 roku. Taką propozycję złożył ówczesny wiceburmistrz Roderyk Als. Dwa miesiące później na posiedzenie zaproszono lwowskiego inżyniera Edwina Hauswalda, który przed rzeszowskimi radnymi rozwinął wizję elektryfikacji miasta zaznajamiając ich z inwestycjami dokonanymi już we Lwowie, gdzie prądu używano w sieci tramwajowej. Koszt budowy elektrowni szacowano wówczas na 90 tysięcy złotych reńskich, prąd z niej - by przedsięwzięcie było opłacalne - miał zasilać 1500 żarówek w mieszkaniach i lokalach oraz 140-150 lamp miejskich.
Uchwała radnych upoważniała władze do zawarcia umowy z wiedeńską firmą Siemens und Halske elektryfikującą m.in. Przemyśl. Na przełomie 1895 i 96 roku podpisano stosowny kontrakt. Z niejasnych jednak powodów na szereg miesięcy wokół sprawy zapadła ciszą. Powróciła ona pod obrady w marcu 1897 roku, ale w sposób zaskakujący. Otóż radni przyjęli uchwałę o... zaniechaniu zaprowadzania oświetlenia elektrycznego, w zamian zaś podjęcie działań zmierzających do założenia gazowni. Prawdopodobnie miasto uznało, że wariant gazowy jest tańszy niż elektryczny.
Gazownia zamiast elektrowni
Przez szereg kolejnych lat Rzeszów skazany był więc na ogrzewanie gazowe, które jednak nie spełniało oczekiwań mieszkańców. Światło lamp gazowych było słabiutkie i niepewne. Słowa krytyki pod adresem gazowni, a nawet oskarżenia o niegospodarność pojawiały się na łamach lokalnej prasy.
W międzyczasie do prądu przekonywały się kolejne miejscowości. W 1897 roku uruchomiono w Jaśle elektrownię o mocy 100 kW, z początkiem kolejnego stulecia do założenia elektryczności przymierzał się m.in. Sambor. W Rzeszowie tymczasem myślano bardziej o rozbudowie gazowni. Zimny prysznic na głowy władz miejskich musiał spaść dopiero wtedy, gdy zaproponowano dyrekcji kolei, by ta oświetliła gazem dworzec. W odpowiedzi przeczytano, że kolej nie jest tym zainteresowana, że raczej planuje wybudowanie w tym celu własnej elektrowni.
Powoli przekonywano się, biorąc pod uwagę różne opracowania, że lepiej jednak zamiast inwestować w gazownię zdobyć się na wybudowanie elektrowni. We wrześniu 1907 roku stosowną uchwałę w tej sprawie, aczkolwiek z wahaniami, przyjęła rada miejska. Znów musiało upłynąć sporo czasu na rozważania, analizy. Najważniejsze jednak było porozumienie się z państwowymi kolejami, które miałyby być, przynajmniej na początku, największym odbiorcą prądu. W Rzeszowie nie funkcjonował bowiem wówczas większy przemysł, na taką skalę, by budowa elektrowni była opłacalna.
Konkretne decyzje zapadły wreszcie 13 lipca 1909 roku, gdy radni podjęli stosowną uchwałę, polecając Magistratowi rozpisanie ofert na budowę elektrowni. Uchwała zawierała szereg technicznych wymogów, jakie musiał spełnić potencjalny oferent. Jednocześnie dopinano sprawy związane z miejscem inwestycji. Ostatecznie zdecydowano się na należące do miasta grunty nieopodal gazowni. W listopadzie tegoż roku, po wielu targach, udało się wreszcie podpisać kontrakt z koleją na dostawy prądu dla dwóch rzeszowskich stacji kolejowych.
Pozostała jeszcze kwestia wykonawcy. Oferty złożyło osiem firm. Po twardych negocjacjach, mających na celu maksymalne zbicie ceny, zwyciężyła firma Siemens-Schuckert, jako główny wykonawca części elektrycznej.
Koszt inwestycji - 450 tysięcy koron - znacznie przekraczał możliwości miejskiego budżetu, stąd też na tą kwotę musiano zaciągnąć pożyczkę.
Budowa
Budowę elektrowni rozpoczęto w lipcu 1910 roku i przebiegały w iście ekspresowym tempie. Pracami kierował dyrektor gazowni inżynier Jan Żurowski. Już 15 maja 1911 roku z elektrowni popłynął prąd, na razie tylko na dworze, do jednej stojącej przed wejściem latarni łukowej. Cała sieć miała długość 6700 metrów. Energię dostarczano częściowo kablami, częściami liniami napowietrznymi.
Niewątpliwie prąd odmienił życie mieszkańców, którzy bardzo szybko zaczęli cenić sobie to udogodnienie. Gwałtownie, mimo wysokiej ceny, rosło zapotrzebowanie na energię elektryczną. Sprzyjał też temu fakt rozbudowy nieodległej twierdzy Przemyśl, dla której Rzeszów stał się istotnym zapleczem. Budowano tu koszary, obiekty użyteczności publicznej, infrastrukturę miejską.
Konieczna okazała się dalsza rozbudowa elektrowni. Jeszcze przed wybuchem I wojny światowej zamówiono trzeci agregat o mocy 160 kM. Niewątpliwie największy wpływ i zasługi w utworzeniu, później rozbudowie rzeszowskiej energetyki mieli inżynier Jan Żurowski, absolwent Politechniki w Wiedniu, długoletni dyrektor elektrowni oraz jej kierownik techniczny Władysław Waller, który w czasie Wielkiej Wojny uratował część urządzeń zakładu przed niechybnym zniszczeniem.
Wojna i odbudowa
W czasie I wojny światowej Rzeszów, także elektrownia, został mocno dotknięty zwłaszcza przez dwie okupacje rosyjskie. Zniszczonych zarówno, jak i na skutek nadmiernej eksploatacji, zostało wiele urządzeń. Z ich odbudową musiały sobie poradzić władze już odradzającego się państwa polskiego.
W 1918 roku długość sieci i liczba lamp ulicznych były takie same jak w 1911 roku, ale liczba odbiorców przekroczyła już 500, w ciągu roku wyprodukowano zaś 284 tysiące kilowatogodzin. Gwałtownie wzrastało zapotrzebowanie na prąd, ale trudne powojenne czasy, w zasadzie wciąż trwające na różnych frontach zmagania, nie sprzyjały inwestycjom.
Dopiero w 1925 roku udało się doprowadzić do rozbudowy elektrowni. Dobudowano nową halę, doszedł nowy agregat o mocy 280 kM. Cztery lata później powiększono halę produkcyjną, dokupiono dwa kotły parowe, maszynę parową o sile 600 KM wraz z dynamomaszyną. W 1931 roku dobudowano warsztaty liczników. W 1939 roku Elektrownia Miejska w Rzeszowie oraz Rozdzielnia Główna na Staroniwie przeszły w ręce okupantów. Zaczął się nowy okres w historii rzeszowskiej energetyki. Ale to już temat na kolejną opowieść.
Fot. zbiory PGE Dystrybucja, PGE Obrót. Archiwum Zdzisława Mężyka, arch. Rodziny Żurowskich.
Szymon Jakubowski, Podkarpacka Historia, nr 11 - 12, listopad - grudzień 2016 r.