
Z dawnego Rzeszowa - "Podkarpacka historia"
Twórcą potęgi polskiej akrobatyki sportowej w latach osiemdziesiątych oraz dziewięćdziesiątych był związany silnie z Podkarpaciem trener Stanisław Geroń. Pierwszych zawodników klasy światowej wychował w sekcji sportowej LKS „Liwocz” Jasło, z której trafił do ZKS „Stal” Rzeszów, a potem do KKS „Karpaty”.
Stanisław Geroń urodził się 7 kwietnia 1935 roku w Krynicy, jako syn rzeszowianina Jana i jaślanki Aleksandry, matka uprawiała lekką atletykę, a konkretnie biegi na średnich dystansach. Później wraz z rodziną przeniósł się do Rzeszowa, gdzie ukończył Liceum Ogólnokształcące im. Stanisława Konarskiego. Tam też rozpoczęła się jego przygoda ze sportem od piłki nożnej. Najpierw był trampkarzem zespołu „Resovii” a później „Spójni”, z którą zdobył nawet trzecie miejsce podczas Mistrzostw Polski Juniorów.
Pierwsze kroki
W 1953 roku Geroń przeniósł się wraz z rodzicami do Jasła, gdzie podjął pracę jako kierownik księgarni „Domu Książki”. Nadal uprawiał sport, trenując boks w „Gwardii” i piłkę nożną w „Spójni”. W 1956 roku został studentem geologii Uniwersytetu Warszawskiego. Za sprawą szkoleniowca AZS AWF, Andrzeja Wybieralskiego, zajął się akrobatyką sportową. Porzucił piłkę nożną i rozpoczął treningi w sekcji akrobatyki AZS Uniwersytetu Wrocławskiego. Zainteresowanie tą dyscypliną sportu podtrzymywał potem u kryniczanina wraz z Wybieralskim inny szkoleniowiec, Paweł Chmielewski.
W 1958 roku sekcja akrobatyki AZS UWr została przeniesiona do Wojskowego Klubu Sportowego „Śląsk” Wrocław. Kiedy więc w następnym roku Stanisław Geroń ukończył kurs trenerski, pozostając czynnym zawodnikiem, zaczął samodzielnie prowadzić sekcję akrobatyki AZS. Poznał wtedy ówczesną wicemistrzynię kraju w dwójce mieszanej, Lucynę Tomsię, z którą utworzyli nową dwójkę (sportsmenka została później jego żoną). Pozostając trenerem, zdobył z zawodnikami sekcji dwa tytuły mistrzów kraju, z czwórką męską i z dwójką mieszaną.
W 1961 roku trener wrócił do Rzeszowa, pracując najpierw jako geolog w „Wodrolu”, później w Rzeszowskim Przedsiębiorstwie Geologicznym. Był projektantem, z czasem został kierownikiem działu geologicznego, a potem zastępcą dyrektora do spraw technicznych. Nadal prowadził jako trener założoną wraz z żona Lucyną przy ZKS „Stal” Rzeszów sekcję akrobatyki sportowej.
Na początku 1969 roku Geroniowie znów przeprowadzili się do Jasła. On, jako kierownik Inspektoratu do spraw Zaopatrzenia Rolnictwa i Wsi w Wodę, nadzorował m.in. budowę wodociągów na terenie powiatu jasielskiego. W październiku 1969 roku małżonkowie utworzyli sekcję akrobatyki sportowej przy Szkole Podstawowej Nr 4 w Jaśle. Otrzymali wsparcie Rady Wojewódzkiej Ludowych Zespołów Sportowych, od 1970 roku sekcja funkcjonowała już w ramach LZS Jasło. Już po dwóch latach jego podopieczni zaczęli odnosić sukcesy krajowe.
W 1972 roku pierwsze z nich odnotowała dwójka mieszana LKS „Liwocz” Jasło: Józef Radoń i Maria Noga. Najpierw zwyciężyli oni w czasie odbytych w Zielonej Górze międzynarodowych Zawodów Sportowych w Akrobatyce Sportowej o „Puchar Winobrania” i dostali się do kadry narodowej, potem triumfowali podczas meczu Polska - Bułgaria, wreszcie zwyciężyli w czasie odbytych w Lublinie XVIII Indywidualno - Drużynowych Mistrzostwach Polski Seniorów w Akrobatyce Sportowej, zdobywając pierwszy tytuł mistrza kraju.
Bój o trenera
W 1973 roku nastąpił pierwszy dramatyczny zwrot w biografii sportowej Stanisława Geronia. Doszło do tego po tym jak, uzyskawszy zgodę sekretarza Rady Powiatowej LZS, przeszedł wraz z najlepszymi akrobatami sekcji LKS „Liwocz”: Józefem Radoniem, Marią Nogą i Antonim Seredyńskim do sekcji akrobatyki ZKS „Stal” Rzeszów. W Jaśle zawrzało, tak że po interwencji miejscowych władz sprawą zajęły się władze Wojewódzkiego Komitetu Kultury Fizycznej i Turystyki w Rzeszowie, które doprowadziły do cofnięcia decyzji i przejściu do ZKS „Stal”. W efekcie Geroń wraz ze swymi najlepszymi zawodnikami wrócił, ale już nie do LZS Jasło, bo wraz z całą sekcją akrobatyki został przeniesiony do LKS „Liwocz” Jasło, którego prezesem był dyrektor Zakładów Przemysłu Terenowego w Jaśle, Stefan Szapski. Zadbał on o środki dla akrobatów, którzy uzyskali też dogodniejsze warunki do treningów w hali MOSiR, tak że nie musieli już ćwiczyć do późnych godzin nocnych, co dało efekty.
Były nimi następne sukcesy osiągnięte przez podopiecznych Stanisława Geronia w kolejnych dwóch latach działalności sekcji akrobatyki LKS „Liwocz” Jasło. W 1974 roku odnotował je Józef Radoń wraz z, po kontuzji Marii Nogi, inną partnerką, a potem wraz z kolegami z czwórki męskiej oraz jego koledzy z innych konkurencji. Pierwszy z jego sukcesów był od razu najwyższej rangi po tym, jak Radoń z Teresą Pszczołą zajęli trzecią pozycję w czasie przeprowadzonych w Moskwie I Mistrzostwach Świata w Akrobatyce Sportowej IFSA, zdobywając brązowe medale i tytuł drugich wicemistrzów świata. Również na trzecim miejscu uplasowali się podczas występu w czasie odbytych w Jaśle XX Jubileuszowych Mistrzostw Polski Seniorów w Akrobatyce Sportowej, w których drugą pozycję, srebrny medal i tytuł wicemistrzowski Radoń wywalczył w czwórce męskiej wraz z Mirosławem Sieją, Antonim Seredyńskim i Bronisławem Kozaczkiewiczem. Już pierwsze miejsce, złote medale i tytuł mistrzowski zdobyła powyższa czwórka męska podczas przeprowadzonych w 1975 roku w Poznaniu XXI Mistrzostw Polski Seniorów w Akrobatyce Sportowej, w których złoty medal wywalczyła także Katarzyna Jaźwiecka w skokach na trampolinie. Natomiast drugą lokatę i tytuł wicemistrzowski Radoń zdobył w tych zawodach z już ponownie z Marią Nogą, a na trzecim miejscu uplasowała się dwójka męska w składzie z Kozaczkiewicz i Krzysztof Kozendra.
W maju 1976 roku nastąpił drugi zwrot w sportowej biografii Stanisława Geronia zakończony tym razem już definitywnym odejściem z sekcji akrobatyki LKS „Liwocz” Jasło. Na temat przyczyn odejścia trener wprawdzie się nie wypowiadał w prasie, ale zrobiła to za niego prowadząca z nim zajęcia żona, Lucyna Geroń. Nie szczędziła w wywiadach krytyki działaczom klubu, w imieniu których odpowiedział na zarzuty prezes Stefan Szapski.
W lipcu 1976 roku Geroń pojawił się w Krośnie. Niestety spotkała go tu gorycz i rozczarowanie, co zbiegło się z rozkładem rodziny i rozpoczęciem niestabilnego okresu w jego życiu. Szukając sobie po nim nowego miejsca, wrócił w maju 1979 roku do Jasła, tym razem do miejscowych „Czarnych”.
Wielkie sukcesy
We wrześniu 1979 roku w sekcji akrobatyki ZKS „Stal” Rzeszów zwolniło się stanowisko trenera i Stanisław Geroń otrzymał propozycję objęcia tej funkcji. Znalazł się znów w swoim żywiole. Wsparła go, mająca wcześniej sukcesy, rzeszowska trenerka Ewa Chmielarska.
Podczas, odbytych w 1980 roku w Lublinie, XXVI Mistrzostw Polski Seniorów w Akrobatyce Sportowej trenowany przez Stanisława Geronia zespół ZKS „Stal” Rzeszów zdobył drużynowe mistrzostwo kraju, a jego zawodnicy odnotowali sukcesy indywidualne. Halina Bury w skokach na ścieżce oraz Jolanta Trela i Andrzej Jemioła w skokach na trampolinie zajęli pierwsze lokaty, zdobywając złote medale i tytuły mistrzowskie, a Wiesław Banek wywalczył w tej ostatniej konkurencji tytuł wicemistrzowski.
Wkrótce przyszedł czas na sukcesy międzynarodowe podopiecznych Geronia, kiedy to najpierw w 1984 roku dwójka mieszana Jan Więcek i Małgorzata Wilk zajęła trzecie miejsce podczas odbytych w Sofii Mistrzostw Świata i Europy w Akrobatyce Sportowej IFSA, zdobywając tytuł drugich wicemistrzów. W 1985 roku w Augsburgu w czasie VI Mistrzostw Europy w Akrobatyce Sportowej zdobyli srebrny medal i tytuł wicemistrzowski. Jeszcze lepiej wypadli podopieczni Geronia w czasie mających miejsce w 1987 roku we Wrocławiu VIII Mistrzostw Europy w Akrobatyce Sportowej. Ich udział w tych a potem innych zawodach międzynarodowych szkoleniowiec tak przedstawił później w wywiadzie prasowym:
- Pojechałem na mistrzostwa Europy z męską czwórką „Stali". Zespół ten w składzie: Krzysztof Brudny, Grzegorz Bielec, Piotr Nowak i moje cudowne dziecko Grzesiu Godzwon, który wprost latał pod kopułą Hali Ludowej, zdobył dwa złote medale i jeden srebrny. Po raz pierwszy w życiu słuchałem, jak moim zawodnikom grano Mazurka Dąbrowskiego. Zdobyliśmy wówczas nie tylko mistrzostwo Europy, ale osiągnęliśmy coś więcej. Po raz pierwszy zademonstrowaliśmy dwa elementy, których na świecie nikt wcześniej nie zrobił. Wprawdzie trenerzy i działacze odradzali nam to, ale my mieliśmy swoje ambicje. Nie tylko wygrać mistrzostwa, ale także zrobić wielkie rzeczy. W trzecim układzie wykonaliśmy piramidę czwórkową, jakiej zespoły jeszcze nie robią w pierwszym układzie. Z tą czwórką podbiliśmy potem niemal cały świat, bo Japonię i Stany Zjednoczone. Była ona później jakiś czas nieosiągalnym wzorem. Następnym zespołem, który przyniósł mi jako trenerowi wiele splendoru i satysfakcji była nasza dwójka męska Grzesiu Godzwon - Andrzej Piechota. W Moskwie, podczas prestiżowego Turnieju Wołkowa, pokonaliśmy znakomitą dwójkę radziecką. Również tam zademonstrowaliśmy elementy, których także do tej pory nikt na świecie nie robił. Mianowicie podwójne salto kuczne z rąk w ręce a potem na dokładkę półtora salta przez twista do stania na rękach. Kiedy schodziliśmy z planszy, gratulowali nam wszyscy trenerzy reprezentacji narodowych. W 1995 roku we Wrocławiu odbyły się mistrzostwa świata Europy. Były to dla mnie niezapomniane zawody, bo przed ich rozpoczęciem przyszedł do mnie Andrzej Wybieralski i powiedział, że spodziewał się wprawdzie, że będę dobrym trenerem, ale że aż takim, to nie przypuszczał. Dla mnie taka laurka od człowieka, który wprowadził mnie w świat akrobatyki, była czymś wyjątkowym. Moje dziewczęta: dwójka Brygida Sakowska i Ewelina Fiołek, których można było być pewnym w każdym momencie i w każdej chwili, weszły na parkiet łatwo, lekko i przyjemnie, z uśmiechem na twarzy i pewnością, że pokonają Rosjanki, bo przekonałem ich, że są najlepsze. Uwierzyły mi i marzenia stały się rzeczywistością. Cztery złote medale i jeden srebrny świadczyły o tym najlepiej.
Już w latach dziewięćdziesiątych sukcesy wychowanków Stanisława Geronia doceniali szkoleniowcy takich potęg akrobatyki sportowej, jak Związku Radzieckiego, Stanów Zjednoczonych i Bułgarii. Przekazywali kuszące propozycje trenerskie, ale jaślanin zawsze odmawiał. Pozostał w sekcji ZKS „Stal” Rzeszów, zostając trenerem reprezentacji Polski w akrobatyce i w skokach na trampolinie. Jego zawodnicy z LKS „Liwocz” Jasło i ZKS „Stal” Rzeszów wywalczyli łącznie pięćdziesiąt tytułów mistrza kraju, a dla Polski zdobyli sześćdziesiąt medali na mistrzostwach Europy i świata, w tym osiem złotych i trzydzieści dwa srebrne.
Doceniony i upamiętniony
Doceniony za granicą, odebrał Stanisław Geroń jako jedyny polski trener akrobatyki Złotą Odznakę Międzynarodowej Federacji Akrobatyki Sportowej IFSA. Czytelnicy „Nowin” przyznali mu pięć razy tytuł Trenera Roku a później otrzymał od nich tytuł Trenera Pięćdziesięciolecia Południowo - Wschodniej Polski.
Jako emeryt Stanisław Geroń mieszkał wprawdzie w Rzeszowie, ale jaślanie o nim nie zapomnieli. Podczas zorganizowanego w 2000 roku przez redakcję „Dziennika Polskiego” plebiscytu na najlepszego trenera i sportowca powiatu jasielskiego minionego wtedy trzydziestolecia, zwyciężył w tej pierwszej kategorii.
Stanisław Geroń zmarł w dniu 29 marca 2006 roku w Rzeszowie, gdzie został pochowany na miejscowym cmentarzu. Od 2008 roku organizowane są w Rzeszowie Gran Prix Polski w Akrobatyce Sportowej im. Stanisława Geronia.
Stanisław Fryc
nr 2-3 marzec/kwiecień 2018 r.
